czyli coś o motywach zdobniczych
Już parę lat temu na kilku forach podnoszono kwestię: obszywać się krajkami czy nie? Dyskusje (jak zwykle) nie zakończyły się konkretnymi ustaleniami. Zresztą może i dobrze - gorzej by było, gdyby jakaś "wysoka komisja" zadekretowała jeden, obowiązujący stan.
Póki co więc, poza grupą "antykrajkowców", większość rekonstruktorów wczesnego średniowiecza nie wyobraża sobie kompletnego stroju bez tego elementu. I sporo w tym racji, bo oprócz często pełnionej funkcji pasów, pasków i trzymadełek, krajki doskonale wzmacniają brzeg tkaniny - czy to na szwach, czy narażonych na przetarcie krawędziach. Nie mówiąc o tym, że zdobią.
Dyskusyjna bywa grubość tych krajek - wciąż u niektórych pokutuje przekonanie, że im szersza krajka, tym większy jarl. A szerokość krajki osiąga się oczywiście grubością wełny - co nijak się ma do zachowanych zabytków. Tabliczkowa krajka z halsztackiego pochówku w Hochdorfie miała w istocie 6 cm szerokości, ale wykonano ją na 98 tabliczkach! Większość późniejszych zabytków jest o wiele, wiele węższa.
Ale nie o tym dzisiaj. Dziś będzie o dwóch wzorach (lub, jak kto woli, dwóch wersjach jednego wzoru), które zdobyły sobie prawo obywatelstwa w rekonstrukcji "wikińskiej". Mowa o
Ram's Horn i
Kivrim.
Oba te wzory uchodzą za "klasykę" w rekonstrukcji, i trudno by znaleźć kram tkacki dla odtwórców wczesnego średniowiecza, który nie ma ich w ofercie. Często-gęsto opisywane jako "historyczny wzór". Jak to jest z tą historycznością?
 |
| Ram's Horn, wersja dwubarwna i trójbarwna |
 |
| Kivrim - ta sama sekwencja, tylko w układzie asymetrycznym |
Słabiutko. A w każdym razie z historycznością dla wczesnego średniowiecza na północy i w centrum Europy. W ciągu paru lat czytania o krajkach, tkaninach i wszelkich tekstyliach nie natrafiłam na żadną wzmiankę o ani jednym znalezisku tego typu w regionie Skandynawii.
Pewnej dozy podobieństwa do motywu
Ram's Horn można się dopatrzyć w ornamencie na jedwabnym czółku z Kałdusa, datowanym na połowę XI wieku, opisanym jako "stylizowane motylki" (Grupa 2006, s. 141, Drążkowska 2012, s.37 - 39). Jednak ornament ten został wykonany inną techniką (
samitum, przy użyciu nici ze złotą owijką), z osią symetrii ornamentu prostopadłą do taśmy (innymi słowy, biegnie ona w poprzek, a nie wzdłuż, jak na dzisiejszych krajkach). To odmienne o 90 stopni położenie sprawia, że optycznie jest to całkiem inny wzór - a i kształt nie jest jednakowy. Poza tym jedwabna taśma z dużym prawdopodobieństwem może być importem - a więc nie okazem miejscowego wzornictwa.
Kivrim to słowo z języka tureckiego (pochodzenie
nazwy samo w sobie jeszcze nie musi przesądzać o pochodzeniu
wzoru - ale wobec braku europejskich odpowiedników lokalizuje już go w konkretnym regionie geograficznym). Wzór
Ram's Horn znany jest z tureckich i arabskich dywanów. Jakoby występuje też w ludowej ornamentyce bałkańskiej - ale nawet jeśli to prawda (nie jestem w niej ekspertem), to zważywszy historię Bałkanów, fakt ten nijak nie przesądza o jego europejskiej proweniencji.
Dlaczego bliskowschodni wzór został "wikińskim"?
Najpewniej na zasadzie "widziałam to na jednej dziewczynie, i super wyglądało". Fakt, że jest to wzór przyjemny w wykonaniu, ozdobny i efektowny. Dla osoby, która opanowała już podstawową mechanikę posługiwania się tabliczkami, wymaga tylko zdobycia wzoru osnuwania, i poznania sekwencji obrotów - wymagającej trochę uwagi, ale logicznej i nietrudnej do zapamiętania, a rezultat rzeczywiście robi ładne wrażenie.
Zdobycia wzoru - właśnie. Oczywiście, każdy wzór "ktoś kiedyś wymyślił", więc jako kontrargument do tego, co piszę, można stwierdzić "skoro Arabowie mogli na to wpaść, to Skandynawowie też". Otóż niekoniecznie. Nie jest to wzór, jaki się tworzy mimochodem, przy samej znajomości techniki, jak różne pasy, jodełki, zygzaki czy romby. Do historyczności takich wzorów nie mam osobiście zastrzeżeń - podobnie, jak trudno mieć zastrzeżenia do okrągłego koszyka na pałąku, nawet pomimo braku "potwierdzenia w znaleziskach". Oczywiście, Skandynawowie mogli wymyślić złożony wzór znany z innej kultury niezależnie od niej. Podobnie jak mogli wymyślić np. kimono.Chyba już wspięliśmy się na odpowiednio wysoki poziom absurdu - czy mam dostawić wyższą drabinę?
"Mogli przejąć". Raczej nie z osiemnastowiecznych dywanów... Po pierwsze należałoby sprawdzić, od kiedy ten motyw istnieje w sztuce bliskowschodniej, po drugie - nie przeceniajmy intensywności mniemanych kontaktów (nie przejmuje się złożonego ornamentu poprzez to, że ktoś coś z daleka zobaczył na arabskim kupcu) po trzecie wreszcie - sama kwestia przejmowania motywów zdobniczych z obcych kultur budzi
wiele wątpliwości i dyskusji (za dużo, by teraz w nie wchodzić).
"Mogli importować". Zgoda, mogli. Ale:
1) We wczesnym średniowieczu nie możemy mówić o tekstylnych importach na wielką skalę, to były rarytasy dla elity. Jeśli nawet przyjmujemy, że ten wzór mógł się sporadycznie pojawić jako import, to nie na taką skalę, jaką dziś widzimy.
2) Importowano to, co było niedostępne na własnym terenie. Obecność
u elity jedwabnej taśmy "od Saracenów" można przyjąć do wiadomości. Ale importowanie z Bliskiego Wschodu do Skandynawii... grubej wełny na powszechny użytek, to wożenie drew do lasu!
A więc dalej nie ma dowodu, ani nawet sensownego powodu, by ten motyw miał się pojawiać w kulturze wczesnośredniowiecznej Skandynawii. Skąd się wziął w "rekonstrukcji", wyśledzić łatwo. Z książki
Card Weaving amerykańskiej autorki Candace Crockett, opublikowanej po raz pierwszy w 1973 roku, zawierającej skrótowy rys historyczny tkactwa tabliczkowego, ale pomyślanej jako praktyczny poradnik dla hobbistów. Od tego czasu wzór, rozpisany przez autorkę na tabliczki (bo w bliskowschodnim tkactwie jest elementem zdobniczym dywanów) rozpowszechnił się wśród miłośników, a głównie miłośniczek, domowego tkactwa, grup SCA i rekonstrukcji historycznej. Można o tym przeczytać na blogu
Loose Threads - inaczej rzekłszy, Ameryki ja tu nie odkrywam. Najwyżej bliskowschodniego emigranta
via America.
Krajki:
Drążkowska Anna:
Ozdoby i nakrycia głowy na ziemiach polskich od X do końca XVIII wieku, Toruń 2012
Grupa Małgorzata:
Wyroby tekstylne, w:
Mons Sancti Laurentii tom 3. Wczesnośredniowieczne cmentarzysko szkieletowe. Toruń 2006
http://cathyscostumeblog.blogspot.com/2013/05/an-observation-about-tablet-weaving.html
http://www.tabletweaving.dk/?Reconstructions:Hochdorf
http://alysattewater.wordpress.com/about/tablet-weaving-documentation/
Tureckie dywany:
Nurdan Taflk›ran:
Reading Motifs on Kilims: A Semiological Approach to Symbolic Meaning
http://www.kilim.com/articles/other.asp
http://www.siskoosman.com/motifs.html
http://www.arastan.com/journey/carpet-motifs-beginners-guide
*Zwłaszcza artykuły z kilim.com warto przeczytać nie tylko pod kątem wiedzy odnoszącej się do dywanów, ale w ogóle dawnych tekstyliów.